Z pewnością nie tego spodziewali się rodzice, którzy w środę (28.01.) przyszli na posiedzenie Rady Gminy Głogów. Chcieli usłyszeć konkretne odpowiedzi dotyczące przyszłości szkoły w Wilkowie. Zamiast tego byli tylko świadkami kłótni i przepychanek radnych.
To jest po prostu nieprawdopodobne, panowie! I wy wiecie, do kogo ja mówię! To jest nieprawdopodobne! To jest szkoła z wieloletnią tradycją i ja sobie nie wyobrażam, żeby ktoś, kto został po raz pierwszy radnym, od tak sobie decydował o tym, żeby szkoła została zamknięta. Nie ma takiego galopu!
- grzmiała wiceprzewodnicząca rady, Ewelina Grzegorek-Tamecka, która wraz z kilkorgiem innych radnych sprzeciwia się likwidacji szkoły, bądź przekształceniu jej w filię szkoły podstawowej w Serbach.

W grupie obrońców jest też radny z Wilkowa - Piotr Cypryjański, który zaznaczył, że "wydawało mu się, że temat likwidacji lub przekształcenia szkoły zakończył się w lipcu ubiegłego roku", wchodząc jednocześnie w polemikę z wójtem gminy - Bartłomiejem Zimnym - na temat tego, kto faktycznie rządzi gminą. To pokłosie powtarzanej przez wójta mantry, że "decyzja należy do radnych". I choć słowa te mają odzwierciedlenie w przepisach prawa, to każdy doświadczony samorządowiec wie, że owszem, w wielu kwestiach to rada jest organem decyzyjnym, a wójt, burmistrz czy prezydent, tylko wykonawczym, jednak rada ta jest głową, którą kręci szyja - właśnie ten wójt, burmistrz lub prezydent, który po to właśnie wprowadza do rady członków swojego komitetu wyborczego, żeby głosowali zgodnie z jego wizją funkcjonowania i rozwoju gminy. Radny Cypryjański o tym wie i dlatego nie zgadza się z Bartłomiejem Zimnym, który przekonuje, że "nie ma władzy autorytarnej".
TEGO NIE DA SIĘ OPISAĆ! TO TRZEBA OBEJRZEĆ!

Jedno wójtowi trzeba przyznać: trzyma się wersji o radnych tak samo mocno, jak powtarzanej wielokrotnie i spisanej na papierze deklaracji, że osobiście żadnego działania przeciwko szkole w Wilkowie nie podejmie. Co ciekawe, do niedawna można było podejrzewać, że to wybieg i umywanie rąk, bo przecież "to radni zdecydują", ale ostatnie tygodnie poważnie zachwiały stabilnością władzy w gminie. Posypał się jasny, czytelny układ sił, dzięki któremu z góry wiadomo było, kto z wójtem, a kto przeciw niemu. Dotąd w radzie były dwa przeciwstawne, a może raczej konkurujące kluby, ale ich członkowie poróżnili się do tego stopnia, że całkiem spora grupa postanowiła opuścić te zwarte dotychczas szeregi. I teraz już nawet sam wójt nie wie i nie policzy radnych, którzy wiernie wesprą go swoimi głosami. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że taka wolta odbyła się także wśród opozycji, więc aktualnie gminna arytmetyka opiera się na samych niemal iksach.
Wracając jednak do dość żywej dyskusji w sprawie szkoły, to trzeba przyznać, że nie tylko radni - pierwszaki, biorą lub przynajmniej brali pod uwagę możliwość ostatecznego rozprawienia się z "problemem". Także radni, którzy poprzyrastali już do krzeseł w sali obrad, byliby skłonni zagłosować za zamknięciem szkoły, ale trudno ich namówić na zwierzenia w sprawie tak niepopularnej decyzji w blasku fleszy.

Część radnych dopadła także jakaś odmiana amnezji i dopiero przewodniczący Tomasz Jankowski przypomniał im, jak głosowali podczas obrad komisji oświaty w ubiegłym roku: 1 nieobecny (Piotr Cypryjański), 1 wstrzymujący się (Grzegorz Rymarkiewicz), a pozostałych 13 radnych za utworzeniem filii. I nie da się tego wyjaśnić słowami wiceprzewodniczącej Grzegorek-Tameckiej, że "to była jedyna przedstawiona radnym opcja". Tu Jankowski ma bezwzględnie rację, że bez względu na to, co zostało napisane we wniosku czy projekcie uchwały, żeby się paliło i waliło, każdy radny zawsze ma trzy opcje: "za", "przeciw" i "wstrzymuję się".
I nie chodzi wcale o to, by tu i teraz rozstrzygać kto ma rację: zwolennicy czy przeciwnicy przekształcenia lub likwidacji szkoły w Wilkowie, wyznawcy demografii i matematyki, czy tradycji i sentymentów... Teraz chodzi już o uczciwość tych, których mieszkańcy wybrali na swoich reprezentantów, a potem zapomnieli, że każda władza deprawuje i wybrańcom zawsze trzeba patrzeć na ręce, a potem - przy wyborach - rozliczać.

Napisz komentarz
Komentarze