Ostatnia sesja rady miejskiej w Głogowie obnażyła kilka wątpliwie "tajnych przez poufne" kwestii dotyczących bezpieczeństwa mieszkańców miasta i informacji, których ratusz powinien strzec jak oka w głowie. I fakt, strzeże i utajnia nawet to, o czym obywatele mają prawo wiedzieć. Może dlatego, że niektóre wstydliwe sprawy łatwiej przemilczeć niż połknąć żabę.
Nie dostaliśmy na temat tych niebezpiecznych pełnej informacji. Rozumiem, że jest to utajnione, ale takiej informacji, panie prezydencie, chyba można udzielić: Czy były takie zdarzenia i czy nasze zabezpieczenia uchroniły nas przed tymi zagrożeniami? Ewentualnie, jeżeli można podać, to ile było na przykład ataków hakerskich?
- pytał radny Krzysztof Sarzyński (PiS), czując informacyjny niedosyt.
Jeżeli chodzi o cyberbezpieczeństwo, ataki hakerskie musiałbym wziąć (te dane - dop. red.) od naszych informatyków, ale takich ataków notujemy setki albo tysiące w ciągu roku. Nasz sprzęt odpiera te ataki. One są z różnych stron. Póki co to wszystko jest, można powiedzieć, bezpieczne i mam nadzieję, że będzie tak dalej. Aczkolwiek to wszystko jest nieprzewidywalne. Nawet takie urzędy w miastach średnich, jak nasz, są non stop atakowane w różny sposób. Chcą hakerzy wejść, dostać się do baz danych, które są w naszej gestii... też
- stwierdził Rafael Rokaszewicz dodając, że miasto inwestuje w nowy sprzęt i zabezpieczenia, bo takie są wymogi kolejnych ustaw.
Ta dobra wiadomość jest taka, że choć - zdaniem prezydenta Rafaela Rokaszewicza - Głogów jest szturmowany przez hakerów, to "póki co" dzielnie się tym atakom opiera.

Napisz komentarz
Komentarze