Przewodniczący rady miejskiej przypomniał swoją propozycję "zamaskowania" brzydkiego ogrodzenia bilbordami prezentującymi przedwojenny Głogów lub głogowskie zabytki, bo jak stwierdził, propozycja Rafaela Rokaszewicza obsadzenia płotu zielenią, a w dodatku posadzoną nie w gruncie, a w donicach, to zły pomysł.
Radny Majewski powołał się przy tym na przykład donic z Parku Sapera, które w istocie bardziej szpecą niż zdobią i dodając, że zanim rośliny zaczną spełniać swoją funkcję, muszą najpierw urosnąć. W dodatku - jak zaznaczył - są sezonowe, więc przez większość roku i tak niczego nie będą zasłaniać.
Pomysł bilbordów skrytykowali natomiast radni Bożena Rudzińska i Dariusz Czaja. Oboje zwrócili uwagę na fakt, że zasłania ruin kościoła św. Mikołaja zdjęciem ruin kościoła św. Mikołaja czy jakiegokolwiek innego zabytku, jest kuriozalne.
Wszyscy są natomiast zgodni, że ogrodzenie całego kwartału w centrum Starego Miasta płotem nie wygląda dobrze, niemniej nieruchomość od lat jest w rękach prywatnych i choć radny Majewski ma nadzieję, że to się kiedyś zmieni, nic tej zmiany nie wróży. Mimo wszystko, zamiast skupiać się na tematach zastępczych, warto zadać sobie pytanie: "Co by było gdyby...?"
Na przykład, gdyby właściciel działki nagle jednak zdecydował się ją sprzedać? Czy w mieście, w którym na wszystko trzeba mieść najpierw dofinansowanie, włodarze mają na nią jakiś pomysł? Czy nadal byłaby "dziura", tylko miejska, więc uzasadniona?


Napisz komentarz
Komentarze