Gmina zasłania się walką z wykluczeniem komunikacyjnym, które naszym zdaniem w tych miejscowościach, na które Komunikacja Miejska rozpoczęła ekspansję, nie występuje. Mówimy tutaj o Serbach, Przedmościu czy Borku, gdzie w ciągu dnia jest kilkadziesiąt kursów, połączeń, w kierunku Głogowa i z Głogowa do tych miejscowości
- mówi dyrektor ds. przewozów INTERTRANS PKS, Paweł Tryka.
Więc te dwie pary połączeń Komunikacji Miejskiej nie zmieniają obrazu ilości połączeń, jednak - z racji tego, że są one w godzinach szczytu - mocno wpłynęły na rentowność kursów wykonywanych przez nas wszystkich. W zasadzie rozważamy wycofanie się z obsługi całej gminy Głogów i oddamy panu wójtowi i Komunikacji Miejskiej pełne pole manewru do organizacji transportu na swoim terenie i zapewnienia takiej częstotliwości, takiej ilości kursów, jakie zapewnialiśmy do tej pory
- dodaje.
ZOBACZ TAKŻE: JAKIE STRATY CO ROKU PRZYNOSI KOMUNIKACJA MIEJSKA W GŁOGOWIE?
Wiemy z nieoficjalnych źródeł, zresztą też widzieliśmy przejazd techniczny autobusu miejskiego w czasie ferii do miejscowości Wilków, więc mamy uzasadnione podejrzenia, że linia zostanie przez Komunikację Miejską wydłużona, co jeszcze mocniej wpłynie na, na rentowność, a raczej brak rentowności naszej firmy na tej linii i co w konsekwencji na pewno zmusi nas do rozważenia zmiany rozkładu jazdy i ograniczenia ilości połączeń, żeby zredukować koszty. Jednocześnie odbije się to na pewno na mieszkańcach, gdyż obsługujemy szesnaście kursów dziennie tam i z powrotem. Zostawimy pole dla Komunikacji Miejskiej i mieszkańcy sami sobie wtedy odpowiedzą czy chcą jeździć znacznie taniej komunikacją miejską i mieć dwa połączenia w ciągu dnia?
- podkreśla Dawid Marszałek, specjalista ds. transportu firmy KARMAR.
Na pewno chcielibyśmy, żeby gmina wiejska rozważyła to, gdyż przede wszystkim my funkcjonujemy na tej linii tylko i wyłącznie ze środków, które uzyskujemy ze sprzedaży biletów jednorazowych i miesięcznych, podczas gdy ilość pasażerów przewożących przez Komunikację Miejską nie ma znaczenia, bo i tak ma zapłaconą bardzo wysoką stawkę za kilometr, która idzie z budżetu gminy. Nie było publicznego przetargu na obsługę tej linii. Równie dobrze mogło paść zapytanie do nas, do firm, które są tych liniach komunikacyjnych, czy na przykład moglibyśmy obniżyć kwoty biletów jednorazowych i miesięcznych w miejsce tego, że mielibyśmy taką rekompensatę
- mówi Marszałek dodając, że taka umowa - niezależnie od tego, z którym przewoźnikiem komercyjnym zawarta, ale na zasadach rynkowych, z pewnością byłaby dla gminy korzystniejsza.


Napisz komentarz
Komentarze