W tym roku dodatkowo na uczestników czekały dwie niespodzianki: rów z wodą i czołganie w błocie. Do pokonania trasy stanęło blisko 600 osób z całego kraju.
Przyjechaliśmy z moją narzeczoną za namową koleżanki, także pierwszy raz tutaj. Wiem, że będziemy biegać na torę motocrosowym, podbiegi, zbiegi, woda, także dosyć ciężko, będzie.
- mówił przed startem Pan Oskar, który przyjechał na Cross Straceńców po raz pierwszy.
Ja biegnę nieraz na trasie się popłakałam, po prostu ja jak tutaj przyjeżdżam, biegam na stówę. Może trochę się katuje w jakiś sposób, ale myślę o swoich problemach po prostu i staram się jakoś poradzić z tym wszystkim na tych biegach. Każdemu serdecznie polecam. Czy to jest się w dobrym stanie, czy to nie chce się wstać z łóżka, zawsze tutaj super jest przyjechać, jest naprawdę bardzo fajna atmosfera.
- podkreślała Pani Julita z Zamościa.
Tor motocrossu sam w sobie jest bardzo trudny i kilka takich momentów, gdzie wody, żebyśmy dodali jakieś przejście na czworaka, to powoduje, że na pewno się to zapamięta do końca życia. Tutaj wszyscy są zwycięzcami. Każdy, kto weźmie udział, jestem przekonany, że będzie dumny, radosny i nie zapomni tego wysiłku i tego wszystkiego, co dzisiaj przeżyje.
- mówił Jerzy Górski, organizator biegu.
Pierwszy raz wziąłem udział w Crossie Straceńców i faktycznie to jedyna taka impreza w Polsce. Bardzo się cieszę, że udało się dobiec w granicach tych 35-36 minut, więc udało się zrealizować to, co sobie zaplanowałem, a impreza jak zwykle świetna.
- powiedział po przebiegnięciu mety, Michał Wnuk, starosta głogowski.
O biegu mówiliśmy też tutaj:

Napisz komentarz
Komentarze