Faktem jest też, że odsłaniany w 1979 roku z wielką pompą pomnik, choć urody jest nienachalnej, to jednak swoją wagę ma (do czego jeszcze wrócimy) i wrósł w krajobraz miasta. Przez niemal pół wieku raz służy jako arena wzniosłych wydarzeń patriotycznych, a innym razem – jeszcze do niedawna dużo częściej niż dzisiaj - jako plac zabaw – ślizgawka i skatepark (sic!)
W tym miejscu należałoby się jednak zastanowić, czy to kultura w narodzie wybujała, czy głogowskie dzieci powstrzymuje dziś przed takimi harcami wizja podrapanej pupy lub wybitych zębów. Stan pomnika budzi wszak obawy i o jedno, i o drugie. Jest też i trzecie…
Pomnik Dzieci Głogowskich obraca się w ruinę, a odpadające od ramienia pomnika granitowe płyty ważą dość, by zabić każdego, kto w niewłaściwym momencie znajdzie się w ich zasięgu. Podklejanie tych, które już się oberwały jest jak smarowanie dynamitu konfiturą.
Na kiepski stan budowli zwrócił uwagę radny miejski Krzysztof Sarzyński, który w marcu zwrócił się do prezydenta Głowa z pytaniami o naprawę uszkodzonych elementów i co ważniejsze – ewentualną ekspertyzę stanu technicznego pomnika.
1. Czy w 2025 roku lub w bieżącym przeprowadzono przegląd stanu pomnika? Jeśli tak, jakie wnioski wpisano do protokołu z przeglądu?
2. Czy w najbliższym czasie są przewidziane jakieś prace naprawcze? Jeśli tak, proszę o informację jaki będzie zakres tych prac?
- czytamy w interpelacji radnego.
Jak się okazało, stan rozpadającego się kolosa władze miasta oceniają „na oko”, więc chcielibyśmy wiedzieć czyje to oko dokonało oględzin, o których w swojej odpowiedzi Rafael Rokaszewicz pisze tak:
Odpowiedź 1.: W 2025 r. dokonano oględzin pomnika, z których nie sporządzono protokołu, lecz dokumentację fotograficzną, na podstawie której zlecono prace. Prace dotyczyły naprawy mocowań płyt granitowych.
Odpowiedź 2.: W najbliższym czasie zostaną zlecone prace polegające na spoinowaniu fug i podklejeniu płyt.
Trzeba przyznać, że partyzantka, ale za to odwaga iście lwia… Bo monumentalna forma charakterystyczna dla brutalizmu powstała z betonu i stali, i tylko pokryta jest granitem, a między dziesiątkami płyt są setki szczelin, przez które od 47 lat w bryłę pomnika wnika woda. To dlatego beton się kruszy, a płyty odpadają. Co gorsza, są spore szanse, że korodują również stalowe elementy konstrukcyjne, a skoro rdzewiejąca stal zwiększ swoją objętość nawet kilkukrotnie, to…
No ale tego nie wiemy ani my, ani ratusz, bo „dokonano oględzin i sporządzono dokumentację fotograficzną”, z której zupełnie nic nie wynika.

Napisz komentarz
Komentarze