W piątek (16.10.) prezydent Głogowa podpisał z Januszem Owsianym umowę kupna i miasto oficjalnie stało się właścicielem czterech rzeźb z piaskowca "Pielgrzymi", "Mędrzec", "Pokolenia" i "Piast".
Rzeźby mają stanąć w miejskiej fosie, a wraz z nimi prawdopodobnie sześć innych, które artysta wypożyczy miastu. To, kiedy prace te przyjadą do Głogowa zależy od nabywcy, który wziął też na siebie ich transport. A każdy, kto zna twórczość Janusza Owsianego z pewnością domyśla się, że to nie byle jakie wyzwanie. Sam rzeźbiarz przyznaje, że największa z czterech kupionych przez ratusz rzeźb - "Pokolenia" - to jakieś niebagatelne 8 ton.

Sam zakup też wywołał dyskusję i pytania radnych opozycyjnych wobec prezydenta. I - jak podkreślają sami oponenci - nie chodzi o artystę i jego dzieła, ale o sposób, w jaki podejmuje się w Głogowie takie decyzje.
Zasłużony Honorowy Obywatel Miasta Pan Janusz Owsiany likwiduje w Chociemyśli swoją bazę. I tak naprawdę jest niezwykła okazja, jedyna w swoim rodzaju, żeby nabyć kilka rzeźb. To jest pomysł sprzed wielu, wielu lat. To jest nie jest coś wymyślonego teraz. Natomiast okazja zdarzyła się możliwość pozyskania za te 120 tysięcy rzeźb
- przekonywał we wrześniu prezydent Głogowa, Rafael Rokaszewicz. Poparli go wszyscy radni z jego ugrupowania oraz koalicjanci z KO.
Nie odnoszę się tutaj do samego artysty, do jakości tych dzieł. Ja odnoszę się do pomysłu przesunięcia środków finansowych w Wieloletniej Prognozie Finansowej z inwestycji na zakup rzeźb, które mają znaleźć się w fosie. Myślę, że to jest bardzo kiepski pomysł , jeden z wielu niezbyt dobrych pomysłów w naszym mieście, które świadczą o tym, że tak naprawdę nie ma całościowego spojrzenia i planu zagospodarowania naszego miasta jeżeli chodzi właśnie o małą architekturę, o zieleń
- mówi natomiast radna Bożena Rudzińska i porównuje fosę miejską do sklepików "1001 drobiazgów", w którym niebawem pojawią się nie tylko rzeźby, ale i tablice informacyjne, jak uprawiać nordic walking, bo nikt nie trzyma w ryzach "pomysłowości" władz miasta i samych radnych.
Mamy bardzo zadłużone miasto i uważam, że te 120 tys. zł, które przeznaczyliśmy na rzeźby, powinniśmy przeznaczyć chociażby na zieleń miejską albo na wyremontowanie infrastruktury w fosie, tak żeby przynajmniej fosa wyglądała jak należy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy przeznaczyli sobie jakieś pieniądze co roku na rzeźby, zamówili sobie rzeźby takie, jakie nam odpowiadają, wybrali miejsce, gdzie mają stanąć. Ale to niekoniecznie powinna być fosa
- dodaje radny Krzysztof Sarzyński, który to samo zdanie wyraził podczas sesji, składając wniosek o przeniesienie tych pieniędzy na inny cel, co spotkało się jedynie z apelem przewodniczącego rady, Sławomira Majewskiego, by swój wniosek wycofał...
Co ciekawe, radni zagłosowali za wydatkowaniem pieniędzy z budżetu miasta, bez ani jednego pytania, co kupują. Jak mówi Krzysztof Sarzyński, nikt nie przedstawił radnym prac, które miasto zamierza nabyć.
Miasto może sprawować coś w rodzaju mecenatu nad lokalnymi artystami i wspierać ich pracę twórczą. Nawet powinno, ale nie tak powinno wyglądać wydawanie publicznych pieniędzy
- zaznacza radny.
Napisz komentarz
Komentarze