Podczas gdy w Warszawie rozpoczynała się manifestacja rolników (9.01.), na posiedzeniu Coreper – czyli ambasadorów państw członkowskich UE w ramach Komitetu Stałych Przedstawicieli, który jest kluczowym organem Rady Unii Europejskiej, państwa członkowskie udzieliły zgody na podpisanie umowy o partnerstwie ze Wspólnym Rynkiem Południowym, który tworzą Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj.
Rolnicy spotkali się dziś z Prezydentem RP Karolem Nawrockim.
– Prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania z rolnikami zapewnił o pełnym wsparciu polskich rolników i polskiego rolnictwa. Pan Prezydent wyraźnie powiedział, że nie zgadza się na szkodliwą dla polskiej gospodarki umowę z krajami Mercosur – przekazał minister Rafał Leśkiewicz w rozmowie z mediami.
Przypomniał również, że Prezydent RP podczas wizyt w Paryżu i Rzymie przekonywał zachodnich partnerów do zablokowania tej umowy. Zwrócił uwagę, że polski rząd ma jeszcze czas, by stworzyć mniejszość, która przeciwstawi się tym rozwiązaniom zanim dojdzie do podpisania umowy. Zaznaczył, że umowie sprzeciwia się Polska, Francja, Irlandia i Węgry. – Pan Prezydent apeluje do polskiego rządu, by podjąć wszelkie możliwe działania w celu zablokowania szkodliwej umowy Mercosur – podkreślił. [...]
W pierwszych dniach prezydentury Karol Nawrocki złożył projekt ustawy „Ochrona polskiej wsi”, który zakłada przede wszystkim przedłużenie zakazu wyprzedaży polskiej ziemi w obce ręce o 10 lat do 2036 roku oraz zmienia preambułę ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego w celu zobowiązania władzy publicznej do ochrony przed efektami umowy UE–Mercosur.
Wczoraj po upływie 151 dni sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi pochyliła się na projektem Prezydenta RP, a w wyniku głosowania przyjęła te rozwiązania. Minister Zbigniew Bogucki stwierdził, że prezydencka ustawa daje „instrument polskiemu rządowi do tego, żeby powstrzymać Mercosur bez względu na to, jaka będzie decyzja Unii Europejskiej”.
- czytamy na oficjalnej stronie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej PREZYDENT.PL.
Do spotkania z przedstawicielami rządu, w tym ministrem rolnictwa i premierem, nie doszło. Dlatego najwytrwalsi protestujący, mimo kilkunastostopniowego mrozu, postanowili zostać w "zielonym miasteczku" pod Kancelarią Premiera, choć nie udało się go stworzyć zgodnie z planem organizatorów, bo większość niezbędnych rzeczy miała dojechać z rolnikami, którzy do stolicy mieli wjechać ciągnikami, ale zostali zatrzymani na obrzeżach miasta przez policję.
Bogusław Barnaś, który wraz z grupą około 60 rolników z okolic Głogowa i Polkowic pojechał protestować, czuje się zawiedziony i postawą polskiego rządu, i ministra rolnictwa, i konsumentów, którzy komentują protesty, ubliżając rolnikom od "oszołomów", "trucicieli", "darmozjadów" i "pasożytów". Przyznaje także, że sama organizacja protestu przez osoby oddelegowane do tego zadania przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych także nie była właściwie przygotowana.


Napisz komentarz
Komentarze