O tym, że gminna dokumentacja czeka we Wrocławiu na decyzję pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu. Wójt Roman Jabłoński mówił wówczas o tym, że oczekiwanie to trwa już ponad rok, a w tym czasie koszty przyszłej inwestycji drastycznie rosną. Na państwową instytucję, na której opieszałość skarżą się wszyscy, nie ma jednak mocnych i choć formalnie na wydanie decyzji ma 30 dni, to w praktyce takie tempo się po prostu nie zdarza. Terminy są przedłużane nawet wówczas, gdy tak jak w przypadku obwodnicy Krzydłowic, w okolicy planowanej drogi nie ma nawet kałuży.
Chciałem się podzielić radosną informacją i podziękować, bo otrzymaliśmy już decyzję z Wód Polskich. Obecnie dokumentacja trafi do starostwa, tam zostanie dokonany podział i tak zwaną ścieżką ZRID staniemy się właścicielami działek i przystąpimy do realizacji obwodnicy Krzydłowic
- mówił w poniedziałek (13.01.), z nieskrywaną radością, wójt gminy Grębocice. A było to zaledwie po kilku telefonach i kilku pytaniach, jakie w ciągu jednego tygodnia zadaliśmy Wodom Polskim. I nie przypisujemy sobie oczywiście siły sprawczej, choć być może komuś się przypomniało, że na dnie szuflady leży taka sprawa do załatwienia...
Teraz wójt zapewnia, że może z robotą ruszyć z kopyta i planuje, że za jakieś trzy miesiące ogłosi przetarg, a budowa rozpoczęłaby się w drugiej połowie bieżącego roku.
Może jestem hurraoptymistą, ale jeżeli zaczęlibyśmy w roku 2026, to pod koniec 2027, po dwunastu miesiącach, może trochę więcej, powinni już kierowcy tamtędy pojechać
- liczy Roman Jabłoński i przypomina, że o obwodnicy Krzydłowic mówi się w gminie już od 15, a może i 18 lat.
Na początku mojej kadencji, jak tutaj przyszedłem w roku 2002, zaczęliśmy rozmawiać o konieczności wybudowania takiej obwodnicy, chociażby ze względu na te dwa ostre zakręty. I wtedy jeszcze nie mówiliśmy o budowie szybu Retków, nie mówiliśmy o uruchomieniu szybu GG1 w Kwielicach... Wtedy dotyczyło to tylko zwykłego ruchu, który odbywał się na trasie Rudna - Krzydłowice - Grębocice
- mówi.
Ale nie zapominajmy, że tamtędy również jest dojazd do Żelaznego Mostu i były momenty, kiedy odbywał się transport materiałów i zanieczyszczonej wody z huty czy z placów szybowych. Były momenty, że mieszkańcy Krzydłowic mocno ucierpieli, a muszę powiedzieć, że wiele problemów, wiele szkód w budynkach powstaje nie tylko wskutek działalności górniczej, ale także między innymi ruchu samochodowego. Nie chciałbym tutaj wymieniać nazwiska, ale ci, którzy przejeżdżają, to widzą, że tam na zakręcie jest jedno ogrodzenie, które przynajmniej raz w roku jest naprawiane... A to z tego względu, że ktoś tam zawsze wjedzie
- dodaje.

Napisz komentarz
Komentarze