W latach 80. na klucze do własne "M" w Głogowie czekało się latami, a nierzadko całe dekady. Jedni przyjeżdżali tu za pracą, inni byli przesiedlani z likwidowanych wsi, a najmniej było tych, którzy w mieście zamieszkali z rodzicami tuż po wojnie albo się tu urodzili. Faktem jest, że choć na ogół zasiedlenie długo wyczekiwanego mieszkania wyglądało niemal dokładnie tak, jak w komedii Barei, a usterek było więcej niż metrów kwadratowych na osobę, to i tak było to spełnieniem marzeń.
40 lat minęło od tego, jak zasiedlaliśmy te bloki i myślę, że warto byłoby, żeby ludzie, którzy tutaj mieszkają, mieszkali, spotkali się na biesiadzie. Tu na podwórku
- mówi Stanisław Klucha.
Nieruchomość zamieszkuje 180 rodzin. Zaproszeni są wszyscy obecni i dawni mieszkańcy, a organizator liczy na udział około 30 procent z nich. Założenie jest takie, by każdy uczestnik imprezy przyszedł z własnym krzesłem i własnym prowiantem. Co ważne i bezdyskusyjne, podczas biesiady obowiązywać będzie zakaz spożywania alkoholu.
Stowarzyszenie, które powstało na tę okoliczność nie zbiera żadnych pieniędzy na organizację spotkania, ale - jak zaznacza Stanisław Klucha - jeśli znajdą się chętni, by je w jakiś sposób wesprzeć, mieszkańcom będzie bardzo miło.
Biesiada ma się odbyć w sobotę, 30 maja. W piątek, w kościele pw. Miłosierdzia Bożego odbędzie się msza św. w intencji mieszkańców, podczas której wspominać będą także tych, którzy odeszli. Stanisław Klucha nie wyklucza również specjalnej mszy w sanktuarium w Grodowcu.

Napisz komentarz
Komentarze