Pierwszy na skutki wprowadzenia do uchwały rady miejskiej dodatkowej grupy osób zwolnionych z opłat w strefie płatnego parkowania w Głogowie zwrócił uwagę radny PiS - Krzysztof Sarzyński. Radny zauważył, że grupa okazał się tak liczna i tak chętnie korzysta z przywileju, że może to postawić pod znakiem zapytania zasadność istnienia strefy, bo jak podkreśla, jej istnienie - a w zasadzie obsługa - generuje koszty, a zwolnienie kilkuset mieszkańców miasta z opłaty obniża przychody gminy.
Te dotychczas były nieci wyższe od kosztów, ale w tym roku po raz pierwszy może się to zmienić, a to - biorąc pod uwagę fundamentalny powód utworzenia płatnych parkingów w newralgicznych miejscach centrum Głogowa, czyli wymuszenie rotacji pojazdów, może mieć tylko jeden skutek - kolejna podwyżka dla wszystkich tych, którym żadne ulgi i zwolnienia nie przysługują.
Temat pojawił się podczas ostatniego posiedzenia komisji budżetowej rady miejskiej, na którą zaproszeni zostali zastępca dyrektora Głogowskich Obiektów Usługowych - Bartosz Ławrowski i kierowniczka SPP w Głogowie.
Prezydent Głogowa Rafael Rokaszewicz potwierdził, że przed wprowadzeniem uchwały nie zostały wykonane żadne analizy ani symulacje, które pokazywałby jej skutki - zarówno finansowe, jak i funkcjonalne. Twierdzi, że było to niemożliwe, bo nie można było przewidzieć ilu krwiodawców zechce skorzystać z tego przywileju.
Tymczasem krwiodawcy wycofują się z wykupionych wcześniej abonamentów, które wymieniają na identyfikatory "K' uprawniające do darmowego postoju w strefie. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że to obecnie zjawisko nagminne, ale pierwszych oficjalnych danych możemy się spodziewać dopiero za kilka miesięcy.

Napisz komentarz
Komentarze