Często słyszymy od pacjentów „Nie dam rady" albo „Już tu nie wrócę", ale ćwiczą i wracają. Czasami po latach spotykam moich dawnych pacjentów, którzy z uśmiechem na twarzy wspominają „Pamiętam jaki dałaś mi wtedy wycisk, ale było warto".
- mówi Pani Genowefa.
Fizjoterapeutka przytacza przypadek swojego pacjenta sprzed lat, młodego, dwudziestoletniego studenta.
Chłopak uległ wypadkowi podczas pracy dorywczej w Niemczech. Leżał długo w klinice w Lipsku. Tam też zaczął rehabilitację, miał porażoną całą lewą stronę. Gdy wrócił do Głogowa mógł usiąść, wstać, ale noga i ręka nadal były niewładne. Nikt nie dawał mu nadziei, że odzyska pełną sprawność, ale ja podjęłam próbę. Najpierw była rehabilitacja domowa, którą później kontynuowaliśmy w szpitalu. Lekarze w Lipsku oniemieli z wrażenia, gdy zobaczyli jego postępy.
- opowiada wieloletnia pracownica.
Wielu pacjentów trafia do Centrum Rehabilitacji z polecenia, bo słyszeli lub znają osobiście historie pacjentów, którzy dzięki pracującym tu fizjoterapeutom wrócili do zdrowia. Przekrój wiekowy pacjentów jest bardzo duży. Starzejące się społeczeństwo oznacza więcej osób, które nie są w stanie o własnych sił dostać się do placówki. W takich przypadkach fizjoterapeuci jeżdżą do domów pacjentów.
źródło i zdjęcie: Głogowski Szpital Powiatowy


Napisz komentarz
Komentarze