Umowa pomiędzy miastem a fundacją została podpisana w czwartek 7 sierpnia 2025 roku i miała obowiązywać do końca roku, a psychiatra dziecięcy miał w tym czasie przyjąć 100 młodych głogowian. Miał w ramach tej umowy przyjmować raz w tygodniu!... Rachunek jest prosty, bo od następnego poniedziałku (11.08) do końca roku było równiutko 20 tygodni. Odliczając po drodze dni świąteczne, które mogły zaburzać harmonogram, wychodzi sześcioro pacjentów na tydzień. W tym celu miał dojeżdżać do Głogowa... 400 km! Ale...
W związku z tym, że prowadzimy już od dwóch lat poradnię środowiskową, psychologiczną w Legnicy, to już wiemy o tym, że jest sporo dzieci, które na taką usługę czekają, czyli na konsultację psychiatryczną
- zapewniała w blasku fleszy, podczas konferencji prasowej 7 sierpnia 2025 r. przed głogowskim ratuszem, Magdalena Zaczyńska - prezes Fundacji Raduga w Legnicy
To wsparcie jest taką jakby początkiem tego działania, które powinno zostać kontynuowane i realizowane i na pewno rozszerzane, bo skala tego jest ogromna. My mamy tutaj możliwości pewne na to, żeby tą współpracę tak naprawdę rozpocząć i tym wsparciem objąć jakąś część młodzieży i dzieci z terenu Głogowa
- przekonywała zaś Marta Juzak, prezes Fundacji Centrum Terapii i Rozwoju.
WIĘCEJ O TYCH SZUMNYCH ZAPOWIEDZIACH? ZOBACZ TAKŻE:
Finalnie lekarz przyjechał jakieś sześć razy i przyjął 38 dzieci, i na tym program zakończono, chociaż prezydent Rafael Rokaszewicz zapowiadał jego przedłużenie na kolejny - 2026 rok.
Świadczenia psychiatryczne dla dzieci i młodzieży z terenu Głogowa za rok 2028: zrealizowano 38 wizyt ze 100 zaplanowanych, co stanowi 38 proc. procent realizacji. Dlaczego??? Ze względu na mniejszą niż zakładano dyspozycyjność lekarza specjalisty. Czyli otwieramy program, zapraszamy rodziców, żeby przyprowadzali dzieci, a później ograniczamy ilość. No lekarz specjalista ogranicza tak naprawdę przez swoją dyspozycyjność ilość tych świadczeń. No to, to jest proszę państwa niepojęte!
- mówił podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Głogowa radny Krzysztof Sarzyński.
Pamiętam, jak się cieszyliśmy, że fundacja, która podpisała z nami umowę, znalazła z dalekiego końca w Polsce psychiatrę. Z różnych powodów losowych ta osoba nie mogła, przyjeżdżając do nas 400 kilometrów, zrealizować w pełni tego świadczenia
- przyznał Rafael Rokaszewicz, bo jak dodał, lekarza "nie było kim zastąpić"...
Komentarz sam się ciśnie na usta:
Chyba każdemu nasuwa się takie samo pytanie: Czy panu prezydentowi i jego zastępczyni tak trudno było wykoncypować, że jeśli ktoś co tydzień musi zrobić 800 kilometrów (do Głogowa i z powrotem), żeby przyjąć tu kilkoro dzieci, to albo wcześniej czy później coś się wydarzy, albo dojedzie do wniosku, że to "skórka za wyprawkę"? A "przyczyny losowe" oczywiście mogą być jak najbardziej prawdziwe, ale każdy pracownik i każdy pracodawca wie, że z reguły to "wytrych".

Napisz komentarz
Komentarze