- Pani kierownik, udzielając na sesji tej informacji, no działała w najlepszej wierze. Chciała udzielić informacji, która jest najbardziej prawdziwa w danym momencie - zapewnia Arleta Zawadzka. Cokolwiek to znaczy, bo przecież pani kierownik mogła powiedzieć po prostu: "Nie wiem".
Dyrektor MCWR podkreśla, że kierowniczka działu została oddelegowana na sesję, by odpowiedzieć na pytania dotyczące sprawozdania z realizacji zadań MRCW w 2025 r. w zakresie profilaktyki i nie spodziewała się innych pytań. Krótko mówiąc, radna Rudzińska, pytając o udział w wydarzeniu organizowanym przez Tadeusza Machowskiego w sobotę (18.04.) ją zaskoczyła. Tyle w temacie niefortunnego wystąpienia.
Miejskie Centrum Wspierania Rodziny angażuje się we wszystkie ruchy trzeźwościowe, jakie są na terenie naszej gminy. Zresztą w ustawie o wychowaniu w trzeźwości jest napisane, że mamy je wspierać, że gmina je wspiera. Gmina wspiera je oczywiście poprzez Miejskie Centrum Wspierania Rodziny. Mamy całą infrastrukturę na Skarbku, gdzie, finansujemy całą działalność. Około 40 osób korzysta z tego na co dzień, bo to są różne grupy, grupy terapeutyczne, są psychologowie, Al-Anon się tam spotyka...
- wylicza dyrektor Zawadzka.
MCWR formalnie nie współpracuje z Machowskim
Z tego, co wiem, pan Tadeusz też miał taką propozycję, ale nie zaangażował się w ten ruch, ani też nie stworzył swojego, który również mógłby korzystać z tych pomieszczeń. Bo one nie są tylko klubu Skarbnik, tylko dla całej tej grupy osób żyjących w trzeźwości
- dodaje, że akurat w Dni Trzeźwości i Kongres Trzeźwości jednostka się nie zaangażowała i złożyło się na to wiele czynników. Między innymi to, że Tadeusz Machowski nigdy nie zwrócił się do MCWR-u z pismem o jakiekolwiek wsparcie jego inicjatywy, w tym merytoryczne.
Owszem, dzwonił do mnie. Rozmawialiśmy
- przyznaje Arleta Zawadzka i dodaje, że rzeczywiście padły wówczas z jej strony słowa cytowane przez Machowskiego, że: "Jeżeli ktoś będzie chciał, to przyjdzie".
Pracowników MCWR nie było na Kongresie Trzeźwości
Nie mam w swojej strukturze zbyt wielu terapeutów. Oni całe dnie przyjmują, siedzą z pacjentami i to jest ta wartość dodana ich pracy. No, może dzisiaj z perspektywy tej całej burzy, rzeczywiście trzeba było bardziej się nad tematem pochylić....
- mówi, wyjaśniając jednocześnie, że nie osobiście uważa, że nie ma prawa wymagać od terapeutów, by poświęcali wolną sobotę na udział w całodniowym wydarzeniu, więc jeśli miałby to nastąpić, to powinna to być czyjaś dobrowolna decyzja.
Robimy mnóstwo dobrych rzeczy cały tydzień. W tą jedną się nie zaangażowaliśmy. Być może następnym razem...
- dodaje.

Napisz komentarz
Komentarze