W całym ubiegłym roku głogowski szpital poza kontraktem z NFZ, czyli w ramach tzw. nadwykonań, zrealizował świadczenia zdrowotne o wartości ok. 13 mln 800 tys. zł., za które NFZ wypłacił mu zaledwie ok. 7 mln zł. Niemal drugie tyle, bo 6 mln 800 tys. zł, przepadło, bo raz rozliczone nadwykonania już nie podlegają żadnym dalszym negocjacjom z NFZ-tem. Szpital na zaproponowaną wysokość zapłaty się zgodził i koniec - tak z kolei prezes Grzelczak tłumaczyła radnym miejskim.
Jeżeli chodzi o bieżący rok, tutaj mówimy o pierwszym kwartale, czyli miesiące styczeń, luty i marzec, to wartość nadwykonań wynosi 3 mln 350 tys. zł z czego zapłaconych zostało przez NFZ 285 tys. zł oraz 63 tys. zł z funduszu medycznego, czyli za świadczenia udzielone pacjentom poniżej 18 roku życia
- mówi Beata Bugała, rzeczniczka prasowa głogowskiego szpitala.
Krótko mówiąc, szpital wykonał świadczenia przekraczające kontrakt za 3 mln. 350 tys. zł, a NFZ zapłaciła mu za nie 318 tys. zł, co statystycznie daje podobny wynik do ubiegłorocznego i mimo - jak podkreśla Bugała - trwających na bieżąco rozmów z NFZ-tem, szanse na odzyskanie pieniędzy też są podobne, a może i mniejsze, czego rzeczniczka już nie mówi, ale z czyn należy się liczyć.
A gdzie w szpitalu generuje się najwięcej nadwykonań?
- To jest opieka długoterminowa, hospicjum stacjonarne, fizjoterapia domowa oraz zabiegi endoprotezoplastyki - wylicza Beata Bugała, ale na dziś nie potrafi podać szczegółów dotyczących ilości i wartości przekroczeń kontraktów przez poszczególne oddziały.
Zaznacza jednak, że straty pokrywane są z środków wypracowywanych na innych oddziałach. Jakich?
Wiele pytań pozostaje na razie bez odpowiedzi, które mamy otrzyamać do środy (15.07.)
Rzeczniczka podkreśla, że głogowski szpital boryka się z takimi samymi problemami jak inne publiczne szpitale w Polsce, a koszty utrzymania placówki niejednokrotnie przekraczają przychody.
NFZ płaci na bieżąco niespełna 9,5 proc.
Za pierwszy kwartał tego oku NFZ wypłacił szpitalowi niespełna 9,5 proc. wartości zrealizowanych nadwykonań. Praktyka pokazuje, że jakaś cześć zaległej kwoty skapnie do szpitalnej kasy w przyszłym roku, ale ile konkretnie, nie wiadomo. Wiadomo natomiast jedno - ile NFZ zechce dać, tyle szpital weźmie, bo z wystąpienia prezes Grzelczak podczas sesji rady miejskiej tak właśnie zostało to przedstawione - o negocjcjach z płatnikiem nie ma mowy.
Napisz komentarz
Komentarze