- To dzięki waszej wytrwałości drodzy rolnicy, każdego dnia na nasze stoły trafia polski chleb. Ostatni rok dla naszych rolników był trudnym rokiem. Zima przyniosła silne mrozy, wymarzanie upraw, później była susza, a w ostatnim czasie również grad, który w kilka minut potrafił zniszczyć uprawy, na które pracowali nasi rolnicy przez wiele tygodni. Dlatego dzisiejsze dożynki są dobrą okazją, żeby podziękować za te plony, które mimo trudu udało się zebrać. A przede wszystkim, żeby podziękować wam, drodzy rolnicy, za całoroczną pracę - mówiła wójt Kamila Suchocka-Szperlik podczas sobotnich (5.09.) dożynek gminnych w Kotli.
Zgodnie z oficjalnymi zestawieniami Głównego Urzędu Statystycznego, w tym danymi zawartymi w Banku Danych Lokalnych oraz zestawieniach regionalnych, użytki rolne w gminie Kotla stanowią 53 proc. powierzchni. Podczas ostatniego Powszechnego Spisu Rolnego w 2020 roku, w gminie odnotowano 424 gospodarstwa rolne, głównie indywidualne, jednak, podobnie jak w całym regionie dolnośląskim, widoczny jest trend koncentracji gruntów - mniejsze gospodarstwa są wygaszane lub łączone w większe obszarowo, w związku z czym, na przestrzeni tych sześciu lat liczna gospodarstw znacznie się zredukowała. Zdaniem starosty dożynek Daniela Kabata, w gminie pozostało do dziś ok. 120 gospodarzy i liczba ta nadal będzie maleć.
Stale rośnie natomiast liczba mieszkańców wsi, którzy wyemigrowali z miasta, bez zamiaru uprawy ziemi i hodowli zwierząt, a poszukujących jedynie "wiejskiej ciszy i spokoju", co nierzadko okazuje się dodatkowym problemem rolników, których pracę wyznaczają okna pogodowe, a nie zegarki.
Tegoroczne plony wyszły słabo. Niestety zimowe przymrozki nas zmęczyły, później wiosenna susza, a na końcu niestety w części gminy było gradobicie i plony na tych terenach spadły o 80 - 90 procent. Akurat moje gospodarstwo jest tak położone, że 30 procent procent ziem zostało wówczas uszkodzonych i tam starty sięgnęły praktycznie tych 80 procent, natomiast na pozostałych polach plony osiągnęły około 50 procent
- przyznaje starosta dożynek, rolnik z Głogówka, Daniel Kabat.
Życia nie ułatwiają też rolnikom urzędnicy.
Jak wspominam to, co dziadkowie opowiadali, co jeszcze ja sama jako dziecko przeżywałam, że ta praca gospodarza to była może trudniejsza, ale nie była tak obłożona tą papierologią i takim czymś, co dzisiaj praktycznie nam nie daje spać... Bardziej to niż sama fizyczna praca
- mówi Emila Bilska z Sobczyc, starościna dozynek gminnych w Kotli.
Pod tym względem wydaje mi się, że cofnęliśmy się niestety w rozwoju, bo najważniejsze dla mnie są opieka nad zwierzętami i dbanie o te pola, a my praktycznie wszystko musimy robić według wskazówek i norm narzuconych przez ministerstwo. Dla mnie to jest chyba w tym wszystkim najgorsze, że jak to mówią niektórzy inspektorzy: ma pasować, żeby w papierach grało. No a to chyba tak nie powinno być
- dodaje.
Żeby być rolnikiem to trzeba to kochać i lubić. Praca jest ciężka, od rana do nocy, nie ma niedzielnych wyjazdów nad jeziora... Sprzęt jest dużo nowszy, wiadomo, pracuje się przyjemnie, ale to wszystko jest bardzo drogie w utrzymaniu. No i niestety rolników jest coraz mniej i musimy mieć coraz więcej ziemi, żeby jakoś łączyć koniec z końcem
- podkreśla Daniel Kabat zaznaczając, że dodatkowo dostępność gruntów rolnych znacząco ograniczają w gminie fotowoltaika i powstająca właśnie głogowska strefa ekonomiczna.
Ta ziemia powinna być dla rolników, a nie… Taka dobra ziemia idzie pod strefę!
- podkreśla Daniel Kabat.
Napisz komentarz
Komentarze