Nieodpłatne przejęcie, nawet niepotrzebnego PKP budynku, który od lat popada w ruinę, wcale nie jest takie proste. Mimo, że nieruchomość przedstawia pewną określoną wartość, to ze sprzedażą - głównie ze względu na lokalizację - może być problem. I mimo, że tak naprawdę spółka pozbywa się budynku, na którym od dawna jej nie zależy, o czym najdobitniej świadczy jego stan techniczny, a więc pozbywa się też problemu, to w dalszym ciągu chce mieć znaczący wpływ na jego losy i zagospodarowanie. Procedury ciągną się latami, a budynek popada w coraz większą ruinę.
W momencie, kiedy dochodzi do sytuacji, gdy w sposób nieodpłatny mamy przejąć jakikolwiek obiekt, to zarówno wycena tych obiektów, umowa, umowa odnośnie funkcjonalności, czyli tego co tam będzie, w jaki sposób będzie to funkcjonowało, rzeczywiście zajmuje sporo czasu. Ja mogę tylko przypomnieć, że procedury związane z przejęciem fragmentu gruntu na poszerzenie ulicy Kolejowej trwały około 7 lat.
- przyznaje wójt gminy Grębocice, Roman Jabłoński.
Wiadomą rzeczą jest, że po przejęciu czekać nas będzie rewitalizacja tego obiektu. Chcieliśmy tam przygotować kilka mieszkań i to troszeczkę wydłuża procedurę, bo, wstępna propozycja PKP była taka, że mieszkań nie będzie. Ale tam kiedyś były mieszkania i wydaje mi się, że dobrze byłoby, żeby tam funkcjonowały chociażby mieszkania kryzysowe, które będziemy mogli wykorzystać w przypadku jakichkolwiek sytuacji kryzysowych
- zaznacza i dodaje, że ma nadzieję, że sprawę uda się sfinalizować w ciągu najbliższego roku.
A jak już będziemy właścicielami, to przystąpimy do przygotowania dokumentacji i rewitalizacji tego obiektu
- dodaje.
Napisz komentarz
Komentarze