Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wprowadzono nowy znak. Ma zakończyć serię pomyłek kierowców

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad poinformowała, że wprowadza działania, których celem jest wyeliminowanie zagrażających życiu pomyłek kierowców. W miejscach określonych jako najbardziej niebezpieczne, zostaną ustawione nowe znaki.
Wprowadzono nowy znak. Ma zakończyć serię pomyłek kierowców

Autor: iStock

Kierowcy stale się mylą

GDDKiA poinformowała na swojej stronie, że na drogach szybkiego ruchu pojawią się specjalne tablice z napisem „Stop. Zły kierunek”. Potrzeba innowacji powstała z notorycznie popełnianego przez kierowców błędu. Nieuważnym kierującym pojazdami, nie stosując się do standardowego oznakowania, stale zdarza się wjeżdżać na drogi ekspresowe pod prąd. Taka pomyłka może być śmiertelnym zagrożeniem. Charakterystyczne znaki, w świetle prawa nie są de facto znakami drogowymi, a jedynie planszami informacyjnymi, jednak w żadnym wypadku nie należy ich bagatelizować.

„Skorzystaliśmy z rozwiązań stosowanych w Austrii, Niemczech, Słowacji i Chorwacji. Ustawione zostały charakterystyczne, duże, żółte tablice z napisem „STOP Zły kierunek” i symbolem dłoni z umieszczonym na niej piktogramem znaku zakaz wjazdu.” – czytamy komunikat.

Część tablic już jest

Nowe tablice pojawiły się już na łącznicy węzła Głogów Południe na S3, na węźle Świlcza na S19 a także na autostradzie A4 (węzły Opole Zachód, Rzeszów Północ i Przemyśl oraz przed granicą Polski z Ukrainą w Korczowej). W najbliższym czasie ustawione zostaną również m.in. na węźle Patriotów (S2) w Warszawie, na węzłach Wypędy, Paszków i Mszczonów (S8), na większości węzłów na S3 pomiędzy Szczecinem i Zieloną Górą, na obwodnicy Wałcza w ciągu S10, a także kilku węzłach na S1 i S52 w okolicy Bielska-Białej.


Fot.: GDDKiA

Co zrobić, jeśli wjedziemy pod prąd?

Jeżeli wbrew oznakowaniu zdarzy nam się wjechać pod prąd na autostradę lub drogę ekspresową, należy niezwłocznie zatrzymać pojazd na poboczu z włączonymi światłami awaryjnymi. Jeżeli to możliwe, warto stanąć za barierą ochronną. Kolejnym krokiem jest wezwanie pomocy poprzez numer alarmowy 112. Policja pojawi się na miejscu incydentu i pomoże w bezpieczny sposób przeprowadzić manewr zawracania.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

bezchmurnie

Temperatura: 18°C Miasto: Głogów

Ciśnienie: 1026 hPa
Wiatr: 6 km/h

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: PppTreść komentarza: Po co komu ta komisja, chyba mają braki kasyData dodania komentarza: 30.04.2026, 22:02Źródło komentarza: Sejm powołał zespół ds. KGHM. Kto w jego składzie?Autor komentarza: DanutaTreść komentarza: Oby tylko nie przeszkadzali,bo zepsuć łatwo,ale naprawić trudno.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 21:34Źródło komentarza: Sejm powołał zespół ds. KGHM. Kto w jego składzie?Autor komentarza: GumiśTreść komentarza: Dziwne trochę... To wszyscy bo warunki bo napiszą co chcą bo nie ma nic o tym jakie warunki na dole itd a 90% kom z kont fejkowych napisane i takie to wy kozaki jesteście że nie potraficie nawet podpisać się jak należy 🤣🤣🤣🤣🤣🤣Data dodania komentarza: 29.04.2026, 09:03Źródło komentarza: Śmierć w pracy w KGHM. Akcja ratunkowa nie pomogłaAutor komentarza: CiekawedlaczegoTreść komentarza: Na myglogow o tej śmierci przez chwile było, później magicznie post usunięto……Data dodania komentarza: 28.04.2026, 21:39Źródło komentarza: Śmierć w pracy w KGHM. Akcja ratunkowa nie pomogłaAutor komentarza: BezpozdrowienTreść komentarza: Najłatwiej „śmierć naturalna”, nikt by nie dał rady tego przeżyć. Mobbing w kopalni się nigdy nie skończy, takich będą pneli tylko w górę.. tragedia, jak można stracić w sobie empatię za pieniądze, a zapomniana ze także są tylko pionkami tego systemu.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 21:37Źródło komentarza: Śmierć w pracy w KGHM. Akcja ratunkowa nie pomogłaAutor komentarza: KółTreść komentarza: To już drugi taki przypadek w ostatnim czasie. 10-tego września ubiegłego roku na oddziale PeBeki na terenie Rudnej wywieziono na powierzchnię 26-cio letniego młodego pracownika. Podczas udzielania mu pomocy na dole stwierdzono u niego saturację na poziomie 76%, chłopak , co stwierdzono w szpitalu w Lubinie miał uszkodzoną trzustkę, nerki i płuca oraz wątrobę. 2-go października zmarł. Komisja nie stwierdziła nieprawidłowości, a prokuratura umorzyła postępowanie. Wszystko wskazuje na to że był to udar cieplny-wysiłkowy. A teraz zapytam ilu jeszcze musi w taki sposób odejść aby Kghm zabrał się za to na poważnie. Zapytam również gdzie są związki zawodowe, gdzie jest społeczna inspekcja pracy i cała PIP. Co na to Urząd Górniczy, czyżby nie został o zdarzeniu powiadomiony tak jak wszelkie media które nabrały wody w usta, a może im je zamknięto. Temat tej śmierci medialnie nie zaistniał, dlaczego?Data dodania komentarza: 28.04.2026, 21:34Źródło komentarza: Śmierć w pracy w KGHM. Akcja ratunkowa nie pomogła
Reklama
Reklama