Podczas ostatniej sesji rady miejskiej Sławomir Majewski pokazał radnym zdjęcie kładki nad torami łączącej ul. Krochmalną z ul. Elektryczną. Kładki, która od dawna była w fatalnym stanie, aż w końcu została zamknięta. Przy kładce jest przejazd kolejowy, ale i on jest niedostępny dla mieszkańców. Przejście jest zabronione, przejechać mogą tylko samochody kolejowych służb technicznych oraz straż, policja i karetki pogotowia - ale tylko i wyłącznie na sygnale.
Teraz, żeby dostać się tam do tych budynków, do tych mieszkańców na ulicy Krochmalnej, to przez Biechów to jest siedem kilometrów. Pieszo to jest przynajmniej półtorej godziny. Mało tego, nie ma poboczy, nie ma chodników. I tam naprawdę mieszka wiele rodzin, i tam jest bardzo dużo dzieci. Te rodziny i te dzieci są jakby komunikacyjnie odcięte od miasta
- podkreślał radny Majewski dodająć, że albo łamią prawo i przechodzą pod rogatkami, narażając przy tym zdrowie i życie, albo muszą iść wspomnianą drogą przez Biechów, a potem wzdłuż nieoświetlonej w nocy, pozbawionej chodnika DE 292.
Radny zaznacza, że wprawdze na Krochmalną jeżdżą autobusy, ale tylko trzy razy dziennie i tylko w dni robocze. Korzystając z obecności na sesji dyrektor Centrum Usług Społecznych - Karyny Taudul, Majewski pytał o wiedzę miejskich służb socjanych w kwestii zamieszkujących na Krochmalnej rodzin z dziećmi.
Ile tam jest rodzin? Ile tam mieszka dzieci? Jeżeli nie ma pani takiej ogólnej wiedzy, to może ile rodzin korzysta z opieki społecznej?
- dopytywał radny.
Mogę odpowiedzieć, ile rodzin z osiedla Biechów jest objętych naszą opieką. Jest to12 rodzin. W tych 12 rodzinach mieszkją łącznie 22 osoby, a dwie rodziny mają pod opieką dzieci. Jedna rodzina ma czwórkę dzieci, a jedna rodzina ma jedno dziecko. I to jest to, co my na ten temat wiemy
- stwierdziła Karina Taudul.
Mogę powiedzieć jeszcze , że jedna mieszkanka ostatnio została przeprowadzana na os. Kopernik ze względu na to, że miała usługi opiekuńcze i opiekunka, która musiała tam docierać trzy razy dziennie, też miała z tym problem. Dlatego na prośbę tej pani, która była osobą leżącą, wystosowane zostało pismo do pana prezydenta z prośbą o zamianę lokalu mieszkalnego na lokal w mieście. Pan prezydent się do tego przychylił
- dodała.
Zapytaliśmy właścicieli przejazdu i kładki o możliwe rozwiązania problemu. PLK już wie, że otwarcie rogatek dla cywili jest niemożliwe. Wkrótce więcej szczegółów na ten temat.
O problem gettoizacji Krochmalnej w Głogowie pytaliśmy przewodniczącego rady miejskiej i dyrektor CUS już w ubiegłym roku. Pytaliśmy o psychologów i socjologów, którzy mogliby wydać opinię w tej sprawie. Nikt się nie odważył.

Napisz komentarz
Komentarze