Obiekt wywołał burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych na temat zasadności jego powstania i miejsca jego ulokowania. Co więcej, tor pojawił się niecały tydzień temu a już wymaga...naprawy. Radny miejski Łukasz Kogut zwraca uwagę na słabej jakości wykonanie elementów, które kosztowały 25 tysięcy złotych. Przy okazji podkreśla, że nie jest przeciwko samej inicjatywie, ale na Bulwarze widziałby bardziej plac zabaw z prawdziwego zdarzenia, dla dzieci w różnym wieku.
Powstanie toru do Hobby Horsingu to jest tak naprawdę zabawa dla kilku dzieci, m.in. kilkulatkowie nie są w stanie tutaj się bawić, ponieważ te przeszkody są wyższe, potykają się i plac zabaw byłby jak najbardziej adekwatnym miejscem. Zresztą komentarze na wielu portalach społecznościowych, gdzie ukazała się informacja o powstaniu tego toru, również pokazują, że mieszkańcy oczekują placu zabaw tradycyjnego w tym miejscu. A tor do Hobby Horsingu można było zrobić jak najbardziej, ale w innym miejscu, w innej części miasta.
- zauważa radny Łukasz Kogut.
Budowa toru kosztowała 25 tysięcy złotych. Jedak na pierwszy rzut oka można mieć pewne wątpliwości co do jakości wykonanych elementów i zastrzeżenia do ich trwałości.
Nie jestem osobą, która się zna na tego typu rzeczach, jednak pokazuje to system wykonania, małe jakieś skobelki połamane. Tutaj dzieci, młodzież jednak się bawią, jednak skaczą, są dzieci, które nie są w stanie w pełni, swobodnie przeskoczyć, zahaczą nogą. Tutaj też nie sugeruję, że ktoś rozwalił to przypadkiem, bo to może być naprawdę w formie zabawy, jednak to wykonanie jest bardzo słabej jakości. I jak dzisiaj już zastaliśmy, tutaj na placu jest firma, która będzie zaraz poprawiać to, ale czy będziemy to robili co dwa tygodnie, co dwa tygodnie będziemy ogradzać, czy nie daj Bóg przy weekendzie, gdy firma nie będzie pracowała, dziecko biegnące o trampoliny, trampoliny, potknie się o jakieś wystające elementy i dojdzie tutaj do katastrofy.
- dodaje samorządowiec.
Napisz komentarz
Komentarze