- Rozmawialiśmy między innymi na temat Nadodrzanki, czyli linii 273, co pozwoli na zwiększenie prędkości pociągów do 160 km/h - wyliczał Rafael Rokaszewicz.
Tymczasem radny Krzysztof Sarzyński przypomniał. że i w mieście mamy palące problemy, o których całkiem sporo się mówi, ale zawsze kończyło się to stwierdzeniem, że "to własność kolei" i dlatego ich rozwiązanie powszechnie uznawane było za niewykonalne. To sypiąca się estakada nad torowiskiem wzdłuż rzeki oraz kładka na torami, która jest w obrębie miasta jedyną drogą na ul. Krochmalną.
Jeżeli chodzi o estakadę przy zamku i po stronie bulwaru, mamy już uzgodnione porozumienie. Praktycznie lada moment będziemy podpisywać porozumienie z PKP o współrealizacji tego przedsięwzięcia w zakresie najpierw projektowym, później wykonawczym, wraz z późniejszą regulacją stosunków prawnych
- stwierdził Rokaszewicz dodając, że powinno ono być podpisane "w najbliższych dniach lub tygodniach".
Co do remontu kładki sprawa zdaje się nie być przesądzona. Jak powiedział prezydent, miasto jest na etapie wyboru osoby, która będzie miała określić zakres koniecznego remontu, co umożliwi oszacowania kosztów. Dopiero wtedy miasto ma wystąpić do właściciela - PKP S.A. z wnioskiem o zgodę na przeprowadzenie remontu. Ale czy wystąpi? Nie można wykluczyć, że na widok kosztorysu się wycofa, bo tu o współdziałaniu z kolejową spółką nie ma mowy.
Jeśli miasto się zdecyduje na remont, to tylko na własny koszt, bo PKP tej kładki do niczego nie potrzebuje. Dla PKP zasadniczo mogłaby się rozlecieć. Tylko co będzie, jeśli któregoś dnia runie na przejeżdżający pociąg?
Napisz komentarz
Komentarze