Pani Maria urodziła się 15 sierpnia 1926 roku w Kieleckiem. W Polkowicach mieszka od około 20 lat. Setne urodziny były okazją do rodzinnego spotkania, wspomnień oraz wizyty burmistrza Polkowic.
Życie jubilatki przypadło na niezwykle burzliwy okres historii Polski i Europy. Kiedy wspomina dzieciństwo, wraca do czasów, w których codzienność była zdecydowanie trudniejsza niż dziś.
– Bieda była przed wojną w domu, tato był bardzo chory na płuca podczas wojny światowej. W szkole miałam tylko zeszyt, nie było książek – wspomina Maria Głowacka.
Wojna zabrała jej młodość
Gdy miała 16 lat, została wywieziona do Niemiec na roboty przymusowe. Pracowała na roli i doświadczyła wojennych bombardowań.
Później jej losy ponownie związały się z Niemcami. W 1946 roku poznała tam przyszłego męża. Mężczyzna pochodził z Krakowa, ona z Kieleckiego.
– Pracowałam na roli, przeżyłam bombardowania. W Niemczech w 1946 roku poznałam męża, był w obozie w Kassel. Mąż był z Krakowa, a ja byłam z Kieleckiego. Pobraliśmy się, mieliśmy troje dzieci, dwie córki i jednego syna – opowiada jubilatka.
Dziś te wydarzenia są dla niej nie tylko wspomnieniami. To również część rodzinnej historii, którą przekazuje kolejnym pokoleniom.
„Mam bardzo dobrą pamięć”
Pani Maria podkreśla, że mimo upływu lat jej pamięć nadal jest bardzo dobra.
– Wnukom często opowiadam o pobycie w Niemczech, lubią słuchać tych historii. Mam bardzo dobrą pamięć, wszystko pamiętam, to mam o czym opowiadać – mówi z uśmiechem.
Wśród rodzinnych wspomnień są również wydarzenia związane z historią Polski. Jej wnuk Łukasz Pukalak przyznaje, że opowieści babci są dla niego wyjątkowym źródłem wiedzy.
– Babcia dużo opowiada, pamięta śmierć Józefa Piłsudskiego, wspomina, jak ludzie wtedy bardzo płakali. Babcia jest taką moją największą skarbnicą wiedzy, bo interesuję się historią i geopolityką – mówi wnuczek.
Jej historie poznaje także najmłodsze pokolenie.
– Z prababcią oglądamy jej stare zdjęcia i też lubimy razem oglądać telewizję – dodaje prawnuk Igor.
„Ja muszę coś robić”
Bliscy podkreślają, że aktywność od zawsze była ważną częścią życia pani Marii.
Jeszcze do niedawna korzystała z zabytkowej, ręcznej maszyny do szycia, która nadal stoi w jej domu. Dziś uniemożliwia jej to uszkodzony element, którego trudno znaleźć.
– Babcia jak na swój wiek jest bardzo sprawna, takich roczników już w sumie nie ma, jest takim ewenementem. W przedpokoju stoi maszyna ręczna do szycia, już zabytkowa, do tej pory jeszcze babcia na niej szyła – opowiada Łukasz Pukalak.
Podczas spotkania z jubilatką szybko można było przekonać się, że trudno przypisać jej typowy obraz osoby, która tylko odpoczywa i wspomina.
Gdy rozmowa zeszła na rodzinne pamiątki, pani Maria energicznie wstała i poszła po albumy ze zdjęciami.
– Ja muszę coś robić, tak nauczona jestem od dziecka – podkreśla.
Dzień zaczyna około godziny 5 rano. Ma swoje obowiązki i przyzwyczajenia. Lubi kwiaty i poświęca im dużo uwagi.
„Życie tak uciekło…”
Sto lat życia sprawia, że wspomnienia obejmują całe epoki. Pani Maria sama przyznaje jednak, że czas minął jej niezwykle szybko.
– Życie mi szybko uciekło, jakbym tak drzwi otworzyła i zamknęła, tak to szybko zleciało. Ja się nie spodziewałam, że dożyję do tych lat – mówi jubilatka.
Dziś otacza ją duża rodzina. Ma siedmioro wnuków i 20 prawnuków. To właśnie im przekazuje wspomnienia i historie z własnego życia.
Życzenia od burmistrza Polkowic
Z okazji setnych urodzin panią Marię odwiedził burmistrz Polkowic Wiesław Wabik. Jubilatka otrzymała kwiaty, upominek oraz pamiątkowe podziękowanie.
– Historia pani Marii pokazuje, jak wiele może pomieścić jedno życie. Życzę przede wszystkim zdrowia, pogody ducha, kolejnych pięknych chwil w gronie najbliższych oraz niegasnącej energii, której, jak pokazało spotkanie, jubilatce zdecydowanie nie brakuje – mówi Wiesław Wabik.
Setne urodziny pani Marii były więc nie tylko wyjątkowym jubileuszem. Stały się także okazją do poznania historii osoby, która przeżyła wojnę, przesiedlenia i powojenne przemiany, a dziś może dzielić się swoimi doświadczeniami z kolejnymi pokoleniami.

Napisz komentarz
Komentarze