Uczestnicy rywalizowali na kilku specjalnie przygotowanych stacjach. Na każdej z nich musieli wykazać się nie tylko wiedzą, ale również dokładnością i właściwą kolejnością wykonywania poszczególnych czynności.
Pracę ratowników obserwowali sędziowie. Oceniali sposób wykonania zadań, przygotowanie zawodników oraz ich precyzję. Liczyła się także współpraca całego zastępu.
Same konkurencje jednak zawsze przyświecały jeden cel organizatorom. W zasadzie dwa. Podnoszenie umiejętności ratowniczych oraz doskonalenie współpracy w zespole w zastępie ratowniczym pod presją.
- mówi: Marcin Górski, dyrektor naczelny JRGH w Sobinie.
Tutaj każde zadanie się rządzi swoimi prawami. Jesteśmy przygotowani na wiele scenariuszy, ale każde zadanie się odbywa w trakcie. Czyli może się z osobą poszkodowaną wszystko wydarzyć w ciągu tych 10 minut, które jest przewidziane na zadaniu.
- dodał Łukasz Gierczak, ratownik ZG Lubin.
Rywalizacja trwała kilka godzin. Zawody były nie tylko sprawdzianem umiejętności, ale także okazją do wymiany doświadczeń i doskonalenia procedur, które mogą mieć kluczowe znaczenie podczas prawdziwej akcji ratowniczej.
Każde ćwiczenie to jest dużo więcej niż sama czysta praktyka, czy tam ćwiczenie na sobą. Zawody sprawdzają i weryfikują umiejętności.
- podkreślał Łukasz Barków, ratownik ZG Rudna.
Napisz komentarz
Komentarze