W zawodach uczestniczyli ratownicy Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśnicznego oraz strażacy Oddziału Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego. Przygotowane zadania miały możliwie wiernie odtworzyć warunki, z jakimi służby mogą spotkać się podczas prawdziwych akcji ratowniczych.
W tym roku przygotowaliśmy pięć konkurencji, dwie będą indywidualne, będą się odbywały tutaj na budynkach Górniczego Pogotowia Ratowniczego, jest to konkurencja wiedzy ratowniczej oraz mechanika sprzętu ratowniczego oraz trzy konkurencje drużynowe. One będą się odbywały na zewnątrz, konkurencja wysokościowa będzie na zewnętrznej elewacji centrum szkoleniowego, konkurencja medyczna, z pierwszej pomocy mamy przewidziane cztery epizody, one będą się tutaj odbywały na boiskach plus na parkingu przed centrum i konkurencja tor przeszkód.
- mówi: Marcin Górski, Dyrektor Naczelny Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego KGHM.
Uczestnicy rywalizowali na kilku specjalnie przygotowanych stacjach. Na każdej z nich musieli wykazać się nie tylko wiedzą, ale również dokładnością i właściwą kolejnością wykonywania poszczególnych czynności. Pracę ratowników obserwowali sędziowie. Oceniali sposób wykonania zadań, przygotowanie zawodników oraz ich precyzję. Liczyła się także współpraca całego zastępu.
Zawał skał, wydobycie dwóch poszkodowanych, z czego jeden będzie miał masywny krwotok, drugi będzie, na początku będzie okej, tylko w miarę poobijany, w clou zadania będzie to, że właśnie ten drugi poszkodowany, który wydaje się na początku nam okej, zasłabnie.
- omawiał jedną z konkurencji Łukasz Dominów, specjalista sekcji wsparcia medycznego OZG Polkowice-Sieroszowice.
Tu konkurencja, która była symulowana w typowych warunkach górniczych, obwał masy brył skalnych na dwie osoby poszkodowane, jedna z widocznym złamaniem otwartym krwotokiem masywnym z kończyny dolnej, druga osoba początkowo w ogólnym stanie dobrze, okazało się po transporcie na Land Rover, że ta osoba ciężko oddychająca zaczyna się zatrzymywać, przystąpiliśmy do resuscytacji krążeniowo-oddechowej.
- powiedział Łukasz Gierczak, Ratownik ZG Lubin.
Napisz komentarz
Komentarze