Od początku walki Muszyński starał się narzucić swoje warunki. Wywierał presję i utrzymywał wysokie tempo. Jego rywal prezentował jednak bardzo niewygodny styl. Adamchuk często zmieniał pozycję i poruszał się po całym ringu, przez co Muszyński musiał nieustannie skracać dystans i szukać okazji do zadania ciosów.
Po trzech rundach wydawało się, że zawodnik Armii Polkowice ma zwycięstwo w kieszeni. Decyzja sędziów była jednak zaskakująca. Jeden z arbitrów punktował pojedynek 30:29 dla Muszyńskiego, ale pozostali dwaj wskazali remis. O wyniku musiała więc zdecydować dodatkowa runda.
W niej Muszyński jeszcze mocniej podkręcił tempo. Polkowiczanin przejął inicjatywę i przekonał sędziów, że to jemu należy się zwycięstwo.
Ostatecznie zawodnik Armii Polkowice wygrał pojedynek i awansował do kolejnej rundy turnieju K-1 WORLD MAX.
Kolejnym rywalem Muszyńskiego będzie Lorenzo Di Vara. Zestawienie zawodników zostało wyłonione w drodze losowania. Następna gala ma odbyć się w Japonii w listopadzie lub grudniu. Dokładny termin nie został jeszcze ustalony.
Pojedynek z Adamchukiem był dla Muszyńskiego ważnym sprawdzianem. Pokazał, że zawodnik potrafi wygrywać nie tylko wtedy, gdy może od początku narzucić przeciwnikowi swój styl. W Japonii musiał poradzić sobie z niewygodnym, chaotycznym sposobem walki rywala i w bardzo wyrównanym pojedynku przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Napisz komentarz
Komentarze