Do Polkowic przyjechali przedstawiciele klubów i stowarzyszeń honorowych dawców krwi z różnych części Polski. Jubileuszowe obchody rozpoczęła msza święta w kościele Matki Bożej Królowej Polski.
Następnie uczestnicy złożyli kwiaty pod pomnikiem „Bohaterom Honorowym Dawcom Krwi”. Kolejnym punktem uroczystości był przemarsz ulicami miasta, któremu towarzyszyła orkiestra górnicza.
– Mamy satysfakcję z tego, że ratujemy życie ludzkie i pomagamy potrzebującym – podkreślał Piotr Marszałek, prezes klubu HDK PCK im. Miedzianej Kropli Krwi przy O/ZG Rudna.
W Auli Forum odbyła się jubileuszowa akademia, podczas której wręczono odznaczenia i wyróżnienia osobom zasłużonym dla honorowego krwiodawstwa. Nie zabrakło również podziękowań również ze strony środowisk samorządowych.
- 50-lecie krwiodawstwa i tego klubu to jest wspaniała okazja, żeby jeszcze raz podziękować i wyrazić uznanie za zaangażowanie i piękną służbę dzielenia swojej krwi między pozostałych Polaków - mówił Kamil Ciupak, starosta polkowicki.
Oddał 40 litrów krwi. Sam kiedyś potrzebował pomocy
Wśród uczestników uroczystości był Wiesław Białobrzewski, prezes Klubu HDK PCK Skarbek z Bytomia. Przez lata oddał łącznie 40 litrów krwi. Jego zaangażowanie ma jednak bardzo osobisty początek. Gdy miał dziesięć lat, sam potrzebował transfuzji, która uratowała mu życie.
To doświadczenie sprawiło, że pomoc innym stała się dla niego niezwykle ważna.
– Zawsze czuję, że mam dług wdzięczności. Teraz już nie mogę pomagać krwią, ale mogę pomagać swoją działalnością – przyznał.
Jedno wezwanie, które zapamiętał na całe życie
Poruszającą historią podzielił się również Bogdan Sierzchuła, przewodniczący Okręgowej Rady Honorowych Dawców Krwi przy Dolnośląskim Oddziale Okręgowym we Wrocławiu oraz prezes Klubu HDK PCK BEKO.
Wspominał sytuację, gdy został pilnie wezwany do oddania krwi dla ciężko chorej kobiety. W szpitalu zobaczył jej męża i małą córkę...
- Na poczekalni byli ojciec z córką, może 8-letnią... i płaczą cały czas. Pytają: gdzie ten dawca, gdzie jest dawca? Bo mama umiera. Poszedłem oddać krew, a pielęgniarka pyta mnie, czy wiem dla kogo to robię. Jak się okazało to dla tych ludzi, którzy siedzą na korytarzu i czekają na tego dawcę - wspominał ze wzruszeniem.
Cały jubileusz najlepiej podsumowują słowa, którymi często posługują się krwiodawcy. Człowiek jest wart tyle, ile może pomóc drugiemu człowiekowi.
Napisz komentarz
Komentarze