Pięć dni wakacji i już 24 wypadki i 24 osoby zabite. To 8. edycja wakacyjnej mapy Biura Ruchu Drogowego i kolejna, podczas której mapa będzie wyświetlana na ponad 20 tys. ekranów reklamowych rozmieszczonych na terenie całego kraju, m.in.: przy głównych ciągach komunikacyjnych, dworcach, stacjach paliw i centrach handlowych - informuje policja. Ku przestrodze!

Podobnie jak w latach ubiegłych, każdego dnia, przez okres wakacji, na stronie policja.pl, w mediach społecznościowych oraz na stronach administrowanych przez jednostki policji, prezentowana jest mapa Polski z liczbą wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym wraz z informacją o zdarzeniu (tj. lokalizacja zdarzenia, ogólna informacja dot. liczby ofiar, rodzaju uczestnika ruchu drogowego oraz rodzaju zdarzenia) z ostatniej doby oraz od początku wakacji.
Bieżąca aktualizacja mapy, w tym wizualizacja, ma na celu zwrócenie uwagi na skalę tragedii do jakich dochodzi na polskich drogach, skłonić do refleksji użytkowników dróg, jak również zachęcić media do dyskusji na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Należy mieć na uwadze, że za każdym punktem zaznaczonym na tej mapie, kryje się ludzka tragedia. Każde, nawet z pozoru błahe zignorowanie przepisów, brawura, zlekceważenie senności czy zmęczenia mogą być przyczyną tragedii na drodze.
Co ciekawe, przy ogólnie malejącej liczbie wypadków i ofiar, drogi Dolnego Śląska stanowią jeden z niechlubnych wyjątków. Tu liczba wypadków w 2025 r. wzrosła rok do roku o 4,3 proc. i zamknęła się liczbą 1964 zdarzeń, w których rannych zostało 2327, a śmierć poniosło 121 osób, co stawia nas w ścisłej czołówce, a dokładnie na trzecim miejscu w kraju pod względem zagrożenia na drogach.

Statystycznie, codziennie na polskich drogach gnie od 4 do 5 osób, nic więc dziwnego, że i w dniu rozpoczęcia wakacji doszło do dwóch zdarzeń. Jako pierwsze na tegorocznej mapie odnotowane zostały wypadki w Przeciszowie (Małopolska) oraz w Bystrej (woj. pomorskie).
W pierwszym zginął 75-letni mieszkaniec tej miejscowości, który wyjeżdżał ze stacji paliw i - jak stwierdziła policja - nie ustąpił pierwszeństwa jadącemu prawidłowo 21-latkowi. Ani kierowcy drugiego auta, ani jego pasażerce - mieszkańcom sąsiedniego powiatu, nic się nie stało. W internecie zawrzało od komentarzy o tym, że wyjazd jest źle zaprojektowany oraz że prowadzi na krajówkę, na której kierowcy nagminnie przekraczają prędkość
W drugim wypadku śmierć poniósł 62-latek, który podczas skrętu w lewo zderzył się z innym pojazdem. Drugim autem podróżowało trzech mężczyzn w wieku od 26 do 37 lat. Dwóch z nich usiłowało zbiec z miejsca zdarzenia, ale ostatecznie wszyscy trzej z obrażeniami ciała trafili do szpitala, gdzie przez cały czas pilnowali ich policjanci. Pobrano od nich krew do badań na obecność alkoholu i narkotyków, zabezpieczono też do badań technicznych oba wraki. Śledztwo trwa.
Pierwszym tragicznym w skutkach wypadkiem na Dolnym Śląsku było zdarzenie w gminie Milicz. (29.06.), gdzie na lokalnej drodze kierujący samochodem osobowym z nieustalonych przyczyn zjechał z jezdni i z ogromną siłą uderzył w przydrożne drzewo. Ato natychmiast stanęło w płomieniach. Kierowca nie zdołał opuścić wraku i poniósł śmierć na miejscu.
W Olszewnicy na Lubelszczyźnie zginął 14-letni chłopiec kierujący quadem. Jak podała Komenda Powiatowa Policji w Radzyniu Podlaskim odo zdarzenia doszło we wtorek wieczorem, 30 czerwca. Nastolatek z nieustalonych przyczyn stracił panowanie nad czterokołowcem, spadł z niego i uderzył o jezdnię. Sam pojazd po wypadku siła pędu przemieściła na pobliskie pole, gdzie znaleziono go kilkanaście metrów od drogi.
Pierwszej pomocy nieprzytomnemu chłopcu zaczęli udzielać świadkowie, następnie resuscytacjęprzejęli policjanci, a po nich załoga pogotowia. Mimo długiej reanimacji życia dziecka nie udało się uratować.
Quad, którym poruszał się nastolatek, nie był zarejestrowany, a chłopiec jechał bez kasku ochronnego.Trwa śledztwo, które ma ustalić m.in. to, w jaki sposób dziecko uzyskało dostęp do kluczyków i niebezpiecznego pojazdu mechanicznego.

Napisz komentarz
Komentarze