Wniosek w sprawie nadania tytułu Stanisławowi Orzechowi przeszedł jednogłośnie na komisji społeczno-samorządowej rady miasta i bez żadnej dyskusji, przy 18 głosach "za" na 19 obecnych radnych, podczas sesji rady miejskiej. Jeden radny - Janusz Szmołda - nie głosował.
Dyskusji nie było też podczas głosowania w sprawie wyróżnienia Zbigniewa Sienkiewicza. Nikt z klubu radnych, który wystąpił o jego uhonorowanie nie miał nic do powiedzenia po tym, jak głos zabrał Krzysztof Sarzyński, który wyraził swój stanowczy sprzeciw przeciwko tej kandydaturze i apelował do sumień radnych, by nie głosowali za nadaniem tytułu osobie o "takiej karcie w biografii":
Ja mam przynajmniej tyle odwagi cywilnej, aby zabrać głos na tym forum i uzasadnić, dlaczego sprzeciwiam się tej kandydaturze. Nadanie tytułu „Zasłużony dla Miasta Głogowa” to nie jest wyłącznie urzędnicze podsumowanie lat spędzonych w strukturach samorządowych czy pracy zawodowej. Ten tytuł to przede wszystkim drogowskaz moralny, jaki jako reprezentanci mieszkańców stawiamy kolejnym pokoleniom głogowian. To najwyższy wyraz uznania, który wymaga kryształowej, jednoznacznej i etycznej biografii. Jako radny Rady Miejskiej w Głogowie, kierując się elementarną przyzwoitością, szacunkiem dla prawdy historycznej oraz pamięcią o ofiarach systemu komunistycznego w naszym regionie, składam stanowczy i kategoryczny sprzeciw wobec kandydatury pana Zbigniewa Sienkiewicza do tego zaszczytnego wyróżnienia.
Nasza lokalna, dolnośląska historia, nierozerwalnie związana z Zagłębiem Miedziowym, pamięta dramatyczne chwile próby. Najtrudniejszą z nich był grudzień 1981 roku – początek stanu wojennego. To wtedy, podczas brutalnej pacyfikacji kopalń KGHM, ważyły się losy tysięcy ludzi, a lojalność wobec drugiego człowieka została wystawiona na najcięższą próbę. W Zakładach Górniczych „Sieroszowice”, w których pan Zbigniew Sienkiewicz pełnił funkcję pierwszego sekretarza Komitetu Zakładowego PZPR, grupa odważnych członków tej organizacji dokonała bezprecedensowego czynu. Ryzykując wszystkim, sprzeciwili się juncie wojskowej. Nie tylko odmówili pacyfikowania nastrojów strajkowych, ale otwarcie solidaryzowali się z protestującymi górnikami z „Solidarności”, a część z nich wzięła aktywny udział w strajku. Ceną, jaką uczestnicy protestów zapłacili za swoją przyzwoitość, były czystki, potępienie partyjne, dyscyplinarne zwolnienia z pracy z tzw. wilczym biletem, pozbawienie środków do życia oraz inwigilacja przez Służbę Bezpieczeństwa. Życie i kariery wielu z nich zostały w grudniu 1981 roku brutalnie złamane.W realiach zmilitaryzowanego KGHM-u po 13 grudnia 1981 roku zakładowa egzekutywa partii ściśle współdziałała z komisarzami wojskowymi i legitymizowała brutalne rozmowy weryfikacyjne, łamiąc charaktery i usuwając niezależnych działaczy z zakładów pracy. Pan Sienkiewicz nie wybrał drogi solidarności z represjonowanymi kolegami. Wybrał drogę oportunizmu i lojalności wobec autorytarnej władzy, za co został przez tę władzę doceniony i nagrodzony. W 1982 roku towarzysz Sienkiewicz został członkiem Komitetu Miejskiego i Egzekutywy PZPR w Głogowie. W ten sposób został bezpośrednim beneficjentem politycznych czystek stanu wojennego. Świadomie i dobrowolnie zajął wolne miejsce w nowo sformułowanej, posłusznej WRON-ie egzekutywie PZPR, budując swój awans i karierę polityczną na krzywdzie i eliminacji ludzi, którzy mieli odwagę zachować się po ludzku.
W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1982 roku miała miejsce brutalna akcja ZOMO. W Lubinie oraz w Hotelu Robotniczym w Głogowie zostali brutalnie pobici robotnicy, w większości górnicy z ZG „Sieroszowice”. Akcja ta przez kolegów partyjnych towarzysza Sienkiewicza przyrównywana była do "zachowania Gestapo z okresu wojny" – to jest cytat z protokołu KZ PZPR. Natomiast u niego samego nie spowodowała ona potrzeby protestu czy skrytykowania działań służb.
Jak to się ma do słów wnioskodawcy: „Ta bliskość ludzkich spraw ukształtowała go jako wrażliwego i zaangażowanego działacza, który w centrum swoich aktywności zawsze stawiał dobro drugiego człowieka”? W dowód uznania za swoją gorliwą, jednoznacznie lojalną postawę pan Sienkiewicz skierowany został w marcu 1983 roku na sześciotygodniowe szkolenie do Związku Sowieckiego. 13 grudnia 1981 roku stanowił w historii PZPR absolutną cezurę. Był sprawdzianem dla przyzwoitości i ideowości jej członków. Po 13 grudnia w PZPR zostali tylko oportuniści, którzy traktowali legitymację wyłącznie jako narzędzie ochrony własnej kariery, pozycji zawodowej lub bezpieczeństwa materialnego, oraz twardogłowi, którzy w pełni popierali autorytarne, siłowe metody sprawowania władzy. Pan Sienkiewicz był aktywnym i lojalnym trybem tamtego systemu.
Wysoka Rado! Moja ocena tej kandydatury nie opiera się jednak wyłącznie na analizie wydarzeń z okresu stanu wojennego. Warto przypomnieć również sprawę z 19 lutego 2020 roku, kiedy Zbigniew Sienkiewicz, pełniąc funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Głogowie i prowadząc sesję Rady, zamknął obrady po tym, jak nie udało się wybrać przewodniczącego. Zamknął sesję pomimo złożonego formalnego wniosku o jej przerwanie, bez przegłosowania tego wniosku, uzasadnionego niezrealizowaniem punktu porządku obrad dotyczącego wyboru przewodniczącego. Jak to się ma do sformułowania użytego przez wnioskodawców w uzasadnieniu: „Jako przewodniczący Rady Miejskiej przeprowadzał obrady sesji ponad podziałami politycznymi, szanując głos każdego radnego i dbając o powagę Wysokiej Rady”? Przyznanie tytułu „Zasłużony dla Miasta Głogowa” wymaga szczególnej rozwagi. Powinno uwzględniać nie tylko przebieg kariery, lecz także sposób wykonywania funkcji publicznych i poszanowanie zasad, które regulują pracę organów samorządu.
Dlatego uważam, że zarówno wątpliwości dotyczące postawy kandydata w okresie PRL, jak i opisana sytuacja w trakcie prowadzenia sesji Rady powinny zostać wzięte pod uwagę przez radnych przy podejmowaniu decyzji.
Wysoka Rado! Nie możemy godzić się na relatywizowanie historii. Nie możemy przymykać oczu na przeszłość kandydata tylko dlatego, że od tamtych wydarzeń minęły dekady lub dlatego, że w późniejszych latach pełnił on funkcje w wolnym samorządzie. Jeżeli dzisiaj nadamy tytuł zasłużonego osobie z taką kartą w biografii, damy opinii publicznej i młodym ludziom potworny sygnał: nieważne, jak postępowałeś w chwilach próby; nieważne, czy budowałeś karierę na krzywdzie prześladowanych – jeżeli przeczekasz wystarczająco długo, demokratyczne państwo i tak cię nagrodzi. To nie jest sprawiedliwość.
- powiedział w swoim wystąpieniu Krzysztof Sarzyński.
ZOBACZ TAKŻE:
Napisz komentarz
Komentarze