To gospodarze przez dużą część spotkania prezentowali się bardzo dobrze. Górnik potrafił przejąć inicjatywę i stwarzał groźne sytuacje. Polkowiczanie momentami wręcz dominowali, zmuszając rywali do gry w defensywie.
Przez długi czas na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis. Górnik miał swoje okazje, ale żadnej z nich nie udało się zamienić na gola.
Polonia również szukała swoich szans, ale długo nie potrafiła przełamać defensywy gospodarzy. Spotkanie zbliżało się do końca i wszystko wskazywało na to, że o awansie może zdecydować jedna akcja.
Tak też się stało.
W 85. minucie polkowiczanie popełnili błąd w obronie. Wykorzystał go Robert Dadok, który znalazł się w odpowiednim miejscu i skierował piłkę do siatki. Polonia objęła prowadzenie 1:0.
W końcowej fazie spotkania na boisku pojawili się także bardziej doświadczeni zawodnicy warszawskiego zespołu. Wśród nich był między innymi Dadok oraz Ilkay Durmus, mający za sobą występy w Ekstraklasie i Lechii Gdańsk. Ich obecność dała Polonii dodatkową jakość w decydujących minutach.
Górnik próbował jeszcze odpowiedzieć, ale wyrównującego gola już nie zdobył. Polonia Warszawa wygrała 1:0 i awansowała do kolejnej rundy.
Trener Górnika: możemy być źli, że nie awansowaliśmy
Po meczu Andrzej Sawicki nie ukrywał niedosytu. Trener Górnika zwrócił uwagę, że różnicy poziomów między zespołami praktycznie nie było widać.
Szkoleniowiec podkreślał, że przez większą część spotkania to Górnik był zespołem dominującym i stwarzał groźniejsze sytuacje. Jego zdaniem polkowiczanie mogą być źli na siebie, że nie udało im się wykorzystać dobrej postawy i awansować do kolejnej rundy.
Z kolei Piotr Stokowiec, trener Polonii Warszawa, pogratulował gospodarzom dobrego spotkania. Jego zespół ostatecznie wywalczył awans, ale o zwycięstwie zdecydowała dopiero końcówka meczu.
Górnik żegna się więc z Pucharem Polski, ale po takim występie nie ma się czego wstydzić. Przez większość spotkania polkowiczanie byli równorzędnym rywalem dla zespołu z I ligi, a momentami wyraźnie przejmowali kontrolę nad wydarzeniami na boisku.
Napisz komentarz
Komentarze